na randce
To było w planetarium, jedno z pierwszych naszych spotkań. Patrzymy na gwiazdy, ktoś coś tam opowiada, ciemności prawie całkowite, gdy czuję nagle rękę przesuwającą się po udzie... A po chwili ktoś wciska mi coś w rękę. Jeszcze moment i zapalają się światła. Ja patrzę z podziwem na mojego kolegę, bo miałam go za nieśmiałego i nie sądziłam, że tak szybko się na coś odważy. A na karteczce pisało: "Jeśli Ci się podobało, napisz eska (i tu numer telefonu)". Tak się złożyło, że zaraz po wyjściu z planetarium musiałam coś innego pilnie załatwić na mieście, więc zaraz po wyjściu z nasze spotkanie się skończyło. Wieczorem zaś przypomniałam sobie o karteczce, a ponieważ mi się podobało takie kontynuowanie znajomości, to esemeska wysłałam. Trochę pisaliśmy do siebie i w końcu umówiliśmy się na jutrzejszy wieczór. W ciągu dnia spotkałam się jeszcze z kolegą od planetarium, ale nic nie wspominał o wieczorze, co mnie trochę dziwiło, ale myślę - może taką ma fantazję, że teraz niby nic, a wieczorem... Więc wieczorem udałam się do pobliskiego baru, bo tam było umówione spotkanie - i siedzę, czekam, a kolegi jak nie ma, tak nie ma. Nagle podchodzi do mnie jakiś obcy facet i pyta czy może się przysiąść. Ja już zrezygnowana i zirytowana za takie wystawienie do wiatru mówię, że może. Zaczęliśmy gadać, sympatycznie się rozmowa toczyła i po pewnym czasie on podaje mi karteczkę... A tam "Jeśli Ci się podobało, chodź ze mną!" Ja zbaraniałam! Bo cały czas byłam przekonana, że to kolega od planetarium robi takie podchody, a to się okazało, że to ten nowopoznany facet siedział z mojej drugiej strony w tym planetarium i to on wcisnął mi karteczkę, a ja nawet nie zaczaiłam, że to nieznajomy mnie po udzie głaszcze! Ale dobrze się stało, bo z tym pierwszym nic nie wyszło, a z nieznajomym do dziś jesteśmy razem i nadal czasami pisze mi liściki!:)
plusowanie   minusowanie
Poszliśmy z nowo poznanym chłopakiem na dyskotekę. Pech chciał (a może to szczęście?), że spotkaliśmy tam grupkę jego znajomych, tym jego byłą. Wyglądało na to, że nie zapomniał o niej, bo jak tylko ją zobaczył, to zapomniał o moim istnieniu. Chyba nawet nie zauważył, kiedy wyszłam. To był koszmar. Potem pisał mi smsy z przeprosinami i prosił o spotkanie, ale ja już nie chciałam go więcej widzieć.
plusowanie   minusowanie
Ja na jednej z pierwszych randek zostałam zaproszona na lody. Poszliśmy na takie pyszne - śmietankowe z polewą czekoladową. I ja zajęta rozmową tak niezdarnie te lody jadłam, że oczywiście upaćkałam tymi lodami z czekoladą moją jasną spódnicę. Jakby tego było mało okazało się potem, że na ławce, na której siedzieliśmy też coś brudne było i ja na tym siadłam. Szłam tak potem do domu z brązowymi plamami z przodu i z tyłu. I o ile tą z przodu jakoś tam zakrywałam rękami, żeby nie było widać, tak istnienia tej z tyłu nawet nie podejrzewałam. A chłopak też mi łaskawie nie powiedział - ciekawe czy nie widział czy nie chciał widzieć. W każdym razie już się więcej nie spotkaliśmy.
plusowanie   minusowanie

LUBIĘ

Reklama